KAISER WILHELM I DENKMAL HOHENSALZA - POMNIK CESARZA WILHELMA I W INOWROCŁAWIU - MARCIN MOŚCICKI - TURYSTYKA HISTORYCZNA - HISTORIA, PRZYGODA, PASJA, HOBBY

Szukaj
Idź do spisu treści

Menu główne:

KAISER WILHELM I DENKMAL HOHENSALZA - POMNIK CESARZA WILHELMA I W INOWROCŁAWIU - MARCIN MOŚCICKI

CZYTELNIA
 
 
 
 
 
Inowrocław<br>Pomnik Cesarza Wilhelma I - 1901 rok 113 lat poźniej... 2014 rok
 
 



W październiku br. minęła 116. rocznica odsłonięcia w Inowrocławiu pomnika Cesarza Wilhelma I.
Nie przetrwał próby czasu. Bezlitosny wiatr historii strącił go z cokołu.



HISTORIA POMNIKIEM SIĘ TOCZY…

czyli jak Cesarz Wilhelm I
utorował drogę Janowi Kasprowiczowi.




     Rok 1899. Dokładnie 18 października, godzina 13.00., Inowrocław (wówczas z niem. Inowrazlaw). U zbiegu ulicy Kolejowej i Parkowej zebrał się tłum podekscytowanych inowrocławian i zaproszonych gości. Kapelmistrz 140 Pułku Piechoty, dyrygent muzyki z blisko 31–letnim stażem służby wojskowej , pułkownik Friedrich Friedmann, sygnalizuje garnizonowej orkiestrze rozpoczęcie hymnu. Inowrazlaw właśnie dostępuje wielkiego zaszczytu, dołączając do grona miejscowości, w krajobrazie których pojawia się symbol pruskiego panowania. Tego dnia, blisko ośmiometrowy pomnik siedzącego na koniu cesarza Wilhelma I, oficjalnie wtopi się w panoramę miasta na najbliższe dwadzieścia lat. Rangi uroczystości dodaje obecność gościa specjalnego…
Pośród obserwatorów znajduje się kilku fotografów, których zadaniem jest uchwycenie tych ulotnych chwil. Jednym z nich jest właściciel polskiego zakładu artystyczno fotograficznego Teofil Pielatowski, mający od dwóch lat swoje atelier przy ulicy Kolejowej. Zajął on dogodną pozycję na dachu kamienicy znajdującej się po drugiej stronie ulicy, vis a vis frontu pomnika. Za chwilę zrobi wyjątkowe zdjęcie świadczące o tym, że niezależnie od okresu dziejów, wszelkie ceremonie i uroczystości ściągają tłumy widzów, nieświadomych w danym momencie tego, iż stają się częścią historii, o której w przyszłości będą pisały następne pokolenia.
     Skwer znajdujący się na parceli przy skrzyżowaniu ulic Dworcowej i Kasprowicza, (współcześnie kojarzący się przede wszystkim z dworcem autobusowym), w tamtej epoce znacznie odbiegał od współczesnego wizerunku. W przeszłości ulica Dworcowa, zmieniająca wielokrotnie na przełomie lat swoją nazwę, była główną ulicą pełniącą funkcje reprezentacyjne. Łączyła dworzec kolejowy z centrum, tak więc przejeżdżali nią wszyscy goście odwiedzający miasto. Nie bez znaczenia był więc wybór tego właśnie punktu w mieście na postawienie pomnika niemieckiego cesarza, który miał dumnie witać gości ówczesnego Inowrocławia. Współcześnie próżno szukać śladów świetności tego miejsca. Na szczęście pozostały stare widokówki, będące bogatą skarbnicą wiedzy przestrzennej z tamtego okresu, a historii na nich zapisanej nie sposób zmienić, ani wymazać. Poza zapisanymi na nich słowami wspomnień, bądź pozdrowień opatrzonych stemplem pocztowym, brakuje jednak szczegółów związanych z historią miejsc zatrzymanych w kadrze.

     Zanim wrócimy do uroczystości, cofnijmy się do roku 1898. Schyłek XIX wieku to okres, kiedy Inowrocław jako stolica Kujaw zachodnich wchodzi w skład Prowincji Poznańskiej, będącej częścią królestwa pruskiego. To czas narodowościowej walki o tożsamość i jej zachowanie wobec hegemoni pruskiego zaborcy. To również okres napięć wewnątrzspołecznych, drążących wielokulturową ludność zamieszkującą rozwijające się miasto. Obok uzdrowiska, kopalni i warzelni soli oraz zakładów przemysłowych, jest ono od ponad stu lat ostoją dla pruskiego militaryzmu. Na jego czele wyłania się stacjonujący w nim 140 Pułk Piechoty pod dowództwem Georga Hofa. Dodatkowo rok później militarne znaczenie miasta znacznie wzrosło, gdyż garnizon uzupełnił 53 Pułk Artylerii Polowej, dla którego w tym czasie wyznaczono miejsce pod budowę nowych koszar .
Inowrazlaw posiadał również stojący w centrum Kriegerdenkmal 1870–1871, z górującym ponad płytą Rynku posągiem Germanii (fot.1). Wydaje się więc, że idea wystawienia pomnika cesarzowi Wilhelmowi I nie zrodziła się z potrzeby wzmocnienia pruskiego panowania na tym terenie, gdyż w tym okresie nie było ono zagrożone. Chodziło raczej o wzmocnienie prestiżu Inowrocławia pośród innych miast Cesarstwa Niemieckiego. Tym bardziej, że w tym samym czasie sąsiednie miejscowości jak: Kruszwica, Strzelno, czy dużo większa Bydgoszcz, posiadały w formie pomników symbole wyrazu pamięci o cesarzu Wilhelmie I .
Po raz pierwszy idea budowy pomnika trafiła do świadomości większej liczby mieszkańców wraz z publikacją wiadomości w lokalnym periodyku pn.: „Dziennik Kujawski”, w którym w kwietniu 1896 roku napisano:
„W mieście naszem ma stanąć pomnik cesarza Wilhelma I. Stosownie do życzenia, wyrażonego na zeszłorocznej uroczystości sedańskiej wzywają radzca p. Oertzen i burmistrz p. Hesse wszystkich którzy się tą sprawą interesują, na zebranie do hotelu Weissa na sobotę wieczorem” . Podczas tego spotkania wybrano komitet „złożony z 15 członków, któremu polecono zająć się tą sprawą i poczynić odnośnie przygotowania”.
Równocześnie ruszyła zbiórka pieniędzy, o efektach której na bieżąco informowano na łamach prasy: „Inowrocławsko – strzelińskie niemieckie Towarzystwo rolnicze ofiarowało 1000 mrk. na pomnik cesarza Wilhelma, mający stanąć w Inowrocławiu”. „Składki na pomnik cesarza Wilhelma, mający stanąć w Inowrocławiu, wpływają podobno tak obficie, że dziś już pewną jest rzeczą, że będzie można wystawić pomnik wielki, nie ustępujący bydgoskiemu. W kołach miarodawczych zastanawiają się już też nad kwestyą, w którem miejscu pomnik ten postawić? Rynek jest za mały, a nadto stoi już tam posąg Germanii. Ogród solanek zbyt odległy od miasta, więc obecnie proponują na to narożnik nowego parku miejskiego przy ul. Dworcowej i Parkowej. Czy atoli projekt ten zyska większość głosów, trudno na razie przewidzieć”. Niecały miesiąc później, „fundusz na pomnik cesarza Wilhelma w Inowrocławiu wynosić już ma podobno 30.000 m. Komitet zamierza atoli postawić pomnik taki, jak w Bydgoszczy, który kosztował 80.000 m.”. Po blisko dwóch latach (w trakcie których do Magistratu wpłynął „wniosek komitetu dla pomnika cesarza Wilhelma I o zapomogę na ten cel” ), mieszkańcy Inowrocławia poznali szczegóły:
„Pomnik cesarza Wilhelma I w mieście naszem stanie w ogrodzie miejskim na rogu ulicy Kolejowej i Parkowej. Komitet wybrał z licznych projektów model słynnego rzeźbiarza prof. Keihla (pis. oryg. zawierająca błąd – M.M.), przedstawiający cesarza na koniu, uznany przez znawców i najpierwsze powagi świata artystycznego za najlepszy. Wykonanie pomnika powierzono znanej firmie
-> Gladenbeck. Figura cesarza na koniu stanie na wysokiej podstawie z szwedzkiego granitu. Model pomnika (fot.2) wystawiony będzie od wtorku w oknie wystawowem księgarni Lehmanna”.
Trzy tygodnie później „Dziennik Kujawski” podał do wiadomości:
„Ogródek miejski na rogu ul. Parkowej i Kolejowej (fot.3) – na którym ma stanąć pomnik cesarza Wilhelma I – zamieniony zostanie według wtorkowej uchwały rady miejskiej na piękny plac publiczny. Aby nadać pomnikowi tło odpowiednie, przyjęto propozycję budown. P. Flescha, który zobowiązał się ogródek ten od strony północnej i wschodniej otoczyć ulicami i zabudować kamienicami. (…) Dla miasta wynikną jeszcze z urządzenia placu tego znaczne koszta, bo trzeba go będzie obsadzić krzewami, drzewami – poprzecinać gankami i otoczyć zelazną baryerą – co razem pochłonie może kilkanaście tysięcy marek. (…) Sandler wniósł, aby plac ten nazwano Wilhelmowskim”.
Lektura sobotniego wydania lokalnego dziennika, która zamieściła przedruk z niemieckojęzycznego „Posener Zeitug” przekonuje nas o tym, że ówczesne korelacje pomiędzy rynkiem artystów rzeźbiarzy a lobby producenckim, były skomplikowane i dalekie od ideału:
„Inowrocław nie ma jakoś szczęścia z pomnikami, – jeźli wierzyć można temu, co piszą gazety niemiecki. Przed kilku tygodniami wystawiony był w oknie wystawowym księgarni Lehmanna model pomnika cesarza Wilhelma, uznany przez komitet pomnikowy za najlepszy, według którego firma Gladenbeck wykonać ma odlew z bronzu. O tym modelu czytamy teraz w gazetach berlińskich oraz w >PosenerZtg<. >Wszyscy niemieccy rzeźbiarze artyści bojkotują obecnie firmę Gladenbeck, ponieważ firma ta mimo opozycji rzeźbiarzy i odnośnych rozporządzeń p. ministra, nie przestaje wyzyskiwać starych modeli do fabrykowania pomników. Teraz np. nabyła firma rzeczona od zegarmistrza Felainga statuetkę cesarza Wilhelma według pomysłu Keila, będącą już od dawna w małych odlewach tanim artykule o handlowym i zamierza, powiększywszy ją w sposób zupełnie mechaniczny, – zamienić na dzieła pomnikowe. Że w ten sposób nie można stworzyć statuy o artystycznej wartości, nie ulega chyba najmniejszej wątpliwości. Mimo to mają być przez rzeczoną firmę pomnikami takiemi uszczęśliwione 4 miasta: Inowrocław, Bernburg, Głogowa i Ulm. Inowrocław raz już nie uzyskał pozwolenia cesarskiego na wystawienie pomnika, ponieważ pomnik ten miał być wykonany z mniej wartościowego materiału.< Tak piszą gazety niemiecki, czy to prawda, – nie wiemy”.

Ostatecznie, z wyżej wymienionych miejscowości, bliźniaczy projekt rzeźbiarza prof. Keila został zrealizowany tylko w Głogowie (ówczesnym Glogau), gdzie stanął w 1900 roku przy Wilhelmplatz (fot.4). Wiadomość o planowanym wystawieniu pomnika w Inowrocławiu okazała się na tyle sensacyjną, że jej kolportowaniem zajęły się również inne ówcześnie ukazujące się w dużych miastach periodyki. Przy tej okazji nie obyło się bez błędów lub zamierzonych przekłamań. Przykładem niech będzie zamieszczona w polskojęzycznym „Dzienniku Poznańskim” informacja:
„Inowrocławska rada miejska zezwoliła jednogłośnie (?) na wzniesienie pomnika Bismarcka w parku miejskim. Tak donosi bydgoski „Tageblatt” ".
Panujący pośród członków rady miejskiej dotychczasowy względny spokój i umiarkowana zgoda w temacie budowy pomnika, dobiegały końca. Kolejne jej posiedzenia, to m.in. protesty właściciela sąsiadujących z planowanym pomnikiem gruntów, spowodowane koniecznością oddania na ten cel kilku metrów z jego działki . Okazały się one na tyle skuteczne, że na posiedzeniu w pierwszej połowie lutego 1899 roku Magistrat zalecił, „(…) ażeby już nie stawiano (…) dalszych utrudnień, gdyż w takim razie pomnik na tym placu stanąć by nie mógł, a że braknie innego odpowiedniego, więc łatwo cała sprawa pomnika mogłaby się rozbić" (podkr. M.M.). Takiemu obrotowi sprawy stanowczo sprzeciwił się polski radny, który „(…) zarzucił nawet (…) że odstępując od zasady, według której grunt pod nowe ulice dać powinien przedsiębiorca, naruszą prawo (…)”. Riposty podjął się Niemiec, odpowiadając: „>(…) że nie chodzi mu (polskiemu radnemu – przyp. M.M.) o nic innego, jak tylko o to, ażeby w Inowrocławiu w ogóle nie stanął pomnik Wilhelma<" (podkr. M.M.). Ostatecznie rada miejska Inowrocławia znaczną większością głosów przystała na warunki właściciela sąsiadujących gruntów. Prace adaptacyjne na wyznaczonym placu ruszyły z miejsca. Po raz ostatni temat budowy pomnika był jednym z punktów porządku obrad rady miejskiej w czerwcu 1899 roku, w którym chodziło o kilkadziesiąt metrów kwadratowych ziemi „do wyprostowania resp. i poszerzenia nowo powstać mającej ulicy”.
Od tego momentu do uroczystości odsłonięcia pozostało już tylko trzy i pół miesiąca, a dokładnie 113 dni. W tym okresie redakcja „Dziennika Kujawskiego” nie wykazywała większego zainteresowania tematem budowy pomnika. Pozostało więc czekać na oficjalną odsłonę pomnika cesarza Wilhelma I.
Spekulacje na temat uroczystości odsłonięcia pomnika trwały do samego końca. Dotychczas Cesarz Niemiecki był w Inowrocławiu trzykrotnie jedynie przejazdem. Pierwszy z nich odnotowany przez prasę, miał miejsce w 1895 roku, podczas podróży ze Śląska do Prus Wschodnich, kiedy to „przejechał przez dworzec inowrocławski bez zatrzymywania się pociąg wiozący cesarza i świtę jego (…)”. Kolejny raz rok później, „w nocy z soboty na niedzielę (…) udając się przez Toruń na polowanie do Proeckelwitz (dziś Prakwice – przyp. M. M.) w Prusach wschodnich”, a trzeci w roku 1897 w drodze do Prus. Dziś wiemy, że ostatecznie w uroczystości odsłonięcia pomnika wziął udział 25–letni Książę Pruski Fryderyk Henryk Hohenzollern, będący wnukiem Albrechta Hochenzollerna (pruskiego generała, męża księżniczki holenderskiej Marianny Orańskiej), brata cesarza Wilhelma I. Książę Fryderyk Henryk znany jest dziś bardziej jako ostatni właściciel pałacu w -> Kamieńcu Ząbkowickim.
O braku wiedzy przed 166 laty na temat ewentualnych gości jak również samego terminu ceremonii odsłonięcia, świadczy zamieszczona w sierpniowym „Dzienniku Kujawskim” informacja:
„Cesarz Wilhelm w Inowrocławiu? Komitet, zajmujący się sprawą wystawienia pomnika cesarza Wilhelma I w mieście naszem postanowił wysłać do Cesarza adres, zapraszający monarchę na uroczystość odsłonięcia pomnika tego, odbyć się mającą jeszcze w tym roku, i to w październiku lub w listopadzie. Adres rzeczony wykonany zostanie prawdziwie artystycznie przez malarza magdeburskiego p. Wilde. Tekst okalać będą medaliony, przedstawiające pomnik, ruinę kościoła Panny Maryi, Solanki – oraz zakład dla dzieci skrofulicznych imienia cesarza i cesarzowej. Przypuszczamy, że komitet otrzymał z pewnej strony zapewnienie, iż Cesarz prawdopodobnie zaproszenie to przyjmie (…)”.
Na to pytanie Komitet budowy pomnika otrzymał odpowiedź ponad miesiąc przed uroczystością, o czym poinformowano na łamach „Dziennika Kujawskiego” we wrześniu 1899 roku:
„Komitet, zajmujący się sprawą wystawienia pomnika cesarza Wilhelma I w Inowrocławiu, otrzymał z ces. Gabinetu cywilnego na zaproszenie swe odpowiedź, podpisaną przez szefa gabinetu, p. Lucanusa, tej treści: Jego Cesarska i Królewska Mość raczył przyjąć łaskawie pięknie wykonany adres komitetu a zarazem wyrazić radość swoją z powodu dokonania dzieła, powięconego (pis. oryg., przyp. M.M.) pamięci Cesarza Wilhelma Wielkiego. Jego Cesarska Mość ubolewa także, że w zbliżającej się uroczystości odsłonięcia pomnika tego osobiście udziału wziąć nie może, natomiast raczy wyświadczyć zapraszającym tę łaskę, iż przyśle jako zastępcę swego na rzeczoną uroczystość Jego Królewską Wysokość Księcia Pruskiego Fryderyka Henryka.>Donosząc o tem z Najwyższego polecenia Komitetowi nadmieniam, że co do oznaczenia czasu urządzenia uroczystości odsłonięcia pomnika winien się zwrócić do Jego Królewskiej Wysokości.< (…) Nadmieniamy przytem, że książę Fryderyk Henryk jest najstarszym synem księcia Albrechta, rejenta Księstwa Brunświckiego. Książę Fryderyk Henryk urodził się w roku 1874 i jest dzisiaj rotmistrzem w pułku dragonów gwardii imienia Królowej angielskiej – a według ogólnej opinii, ma kiedyś zasiąść udzielny książę na tronie brunświckim. Poraz pierwszy to przybywa na uroczystość taką w naszej dzielnicy członek rodziny cesarskiej. Nawet w dwóch największych miastach Księstwa w Poznaniu i Bydgoszczy – odbyły się uroczystości odnośne bez udziału członków rodziny panującej. Fakt, że właśnie do naszego grodu zjedzie umyślnie wydelegowany reprezentant Cesarza i to tak bliski kuzyn monarchy, jest wielkim dla Inowrocławia zaszczytem”.
Po tej wiadomości nastąpiła kolejna dość długa, jak na tej rangi ceremonię, trwająca blisko miesiąc cisza. Przerwała ją informacja opublikowana 4 października 1899 roku, podająca po raz pierwszy ostateczny termin uroczystości:
„Odsłonięcie pomnika cesarza Wilhelma nastąpi dnia 18 października. Książę Fryderyk Henryk przyjedzie do Inowrocławia o godzinie 1 w południe”.
Trzy dni później, sobotnie wydanie „Dziennika Kujawskiego” informuje:
„Magistrat przygotowuje już wszystko do uroczystości przyjęcia księcia Fryderyka Henryka, oraz do uroczystości odsłonięcia pomnika Cesarza Wilhelma. Książę przybędzie o godzinie pól do pierwszej w południe pociągiem poznańskim i uda się wprost z dworca na plac pomnikowy. Po dokonaniu aktu tego nastąpi wielka parada całej załogi tutejszej a następnie o godzinie drugiej obiad w hotelu Weissa (fot.6) – w którym książę również weźmie udział. Zaproszenia na ten obiad już rozesłano. Książę odjedzie około godziny czwartej”.
Przyznać trzeba, że międzyczasy ustalono z iście pruską dokładnością bez zbędnego trwonienia cennych minut.
Zatem na dopięcie wszystkich szczegółów na przysłowiowy ostatni guzik, pozostały niespełna dwa tygodnie. 17 października lokalny dziennik zamieścił poniższą informację:
„Z powodu uroczystości odsłonięcia pomnika cesarza Wilhelma, biura magistratu i landratury będą w środę zamknięte od godziny 10 rano. Zamknięta będzie także dla ruchu wozowego na czas od godziny 10, a dla ruchu osobowego od godz. 12, ulica Kolejowa”.
Dodatkowo, w przededniu uroczystości odsłonięcia pomnika "Dziennik Kujawski" poinformował:
„Z powodu jutrzejszej uroczystości odsłonięcia pomnika Cesarza Wilhelma I i zapowiedzianego przybycia reprezentanta Cesarza, księcia Fryderyka Henryka, przystrojono miasto w zieleń i bramy tryumfalne. Książę przybędzie w południe pociągiem z Poznania. Ulica Kolejowa (dworcowa) zamkniętą zostanie dla ruchu wozowego już od godziny 8-mej – dla ruchu osobowego od godziny 12 tej. Komunikacya z dworcem odbywać się będzie prywatną ulicą Kolejową i ulicą Pakoską. Magistrat wzywa publiczność, aby w celu utrzymania porządku stosowała się ściśle do poczynionych zarządzeń odnośnych”.

Wreszcie nastał długo oczekiwany dzień uroczystości, który "Dziennik Kujawski" opisał następującymi słowami:
„Uroczysty akt odsłonięcia pomnika Cesarza Wilhelma (fot.7) odbył się dzisiaj ściśle według programu. Książę przybył na plac pomnikowy, otoczony gęstymi szeregami związków wojackich, towarzystw, cechów, szkół i publiczności o godzinie 1 w południe. Powitał go były naczelny prezes baron Wilamowitz. Przemawiali: p. landrat Lucke i burmistrz Hesse. Następnie wśród huku dział spadła zasłona. Książę odbywszy przegląd wojska i związków wojackich, udał się potem czterokonnym powozem do hotelu Weissa, gdzie o godzinie wpół do drugiej rozpoczęła się uczta. Napływ publiczności niemieckiej, nawet z dalekich stron był ogromny. Mimo ścisku odbyło się bez wypadku”.


I stało się – czterometrowy pomnik wg projektu z 1882 roku dłuta niemieckiego rzeźbiarza i architekta Karla Keila (1838 – 1889), wykonany na zamówienie lokalnego komitetu wystawienia pomnika, w berlińskiej odlewni brązu Hermanna Gladenbecka, stanął na wysokim cokole, wraz z którym osiągnął imponującą wysokość blisko ośmiu metrów (fot.8). Całkowity koszt tej inwestycji wyniósł 50 000 M.

Oglądając fotografię z uroczystości, uwagę przykuwają tłumy obserwatorów. 

Tworzyli je nie tylko goście z obowiązkowym wojskiem i lokalnymi organizacjami na czele (w tym kilkoma polskimi stowarzyszeniami ), ale także mieszkańcy ówczesnego Inowrocławia, którzy chcąc móc obserwować ceremonię, skorzystali również z dachów okolicznych budynków, znajdujących się m.in. przy ulicy Parkowej (dzisiejszej ulicy Kasprowicza) (fot.9).

Wokół uroczystości nie obyło się bez drobnych propagandowych incydentów, świadczących o napiętych relacjach pomiędzy ludnością polską a niemiecką. Jednym z nich było rozpowszechnianie przez niemieckich przedstawicieli błędnej informacji nt. pochodzenia elementów wystroju placu pomnikowego. Korektą tej wiadomości zajął się w numerze wydanym po ceremonii „Dziennik Kujawski”:
„Dekoracyją ulic na przyjęcie księcia Fryderyka powierzyły władze miejskie – jak wiadomo, porówno przedsiębiorcom niemieckim i polskim. Mylnem też jest twierdzenie ze strony niemieckiej, iż gustowne dekoracye placu pomn. a mianowicie namiotu książęcego były dziełem pewnego przemysłowca niemieckiego z Bydgoszczy. Dekoracyę tę wykonała nasza zaszczytnie fabryka mebli p. M. Kozłowicza – co za życzenie pana K. niniejszem konstatujemy”.
Odsłonięty pomnik nie mógł natychmiast ukazać się nakładem ówczesnych wydawców pocztówek, gdyż był nader „świeżym” obiektem w miejskiej przestrzeni. W początkowym okresie pocztówkowej kariery cesarskiego pomnika, lokalni edytorzy postanowili więc ratować się kolportowaniem jego wizerunku z czasów, kiedy był on jeszcze projektem. Widokówką taką, jest wydana nakładem A. Freudenthala, wysłana 24.10.1899, a zatem sześć dni po jego odsłonięciu (fot.10).
Pomnik Cesarza Wilhelma I przez dwie dekady dumnej dominacji w tej części miasta, był świadkiem m.in. elektryfikacji komunikacji miejskiej, a dokładnie utworzenia w 1912 roku linii tramwajowej, łączącej dworzec kolejowy z centrum Inowrocławia .
Okres Wielkiej Wojny i przegrana Niemiec nie zakończyły pruskiego panowania na kujawskiej ziemi. Dopiero Powstanie Wielkopolskie przyniosło długo oczekiwane przez Polaków zmiany.
Chylący się ku zmierzchowi swojego panowania pomnik, na początku 1919 roku, był jeszcze świadkiem upadku rannego adiutanta 140 Pułku Piechoty por. Grossa. Epizod ten odnotował „Dziennik Kujawski”:
„Tymczasem w sobotę o godz. 5 wieczorem pewien oficer z 140 pułku przez swe prowokacyjne zachowanie (wjechał na koniu pomiędzy lud na rynku i rozstrącał kobiety i dzieci) tak rozognił wzburzone umysły, że w ul. Fryderykowskiej (współcześnie ul. Królowej Jadwigi – przyp. M.M.) poczęto do niego strzelać. Ciężko ranny brutalny żołdak spadł z konia około pomnika Wilhelma”.

Od tej chwili godziny istnienia „Wilhelma” są niemal policzone. O jego agonii dowiadujemy się przy okazji lektury „Dziennika Kujawskiego”, który w piątkowym wydaniu z 10 stycznia 1919 roku, zamieścił komunikat nt. przejazdu konduktu żałobnego z 13 ofiarami Powstania Wielkopolskiego:
„We środę (…) (8 stycznia – przyp. M.M.) Żałobny kondukt powoli posuwał się najpierw przez Rynek, gdzie z cokoła strąconą leżała „Germania”, dalej koło pomnika Wilhelma I, również strąconego z koniem (podkr. M.M.) Hohenzollern ów, który rozpoczął światową politykę Niemiec, zarył głową w ziemię, jakby ukryć się chciał przed odpowiedzialność za popełnione czyny (…)”.
Szukając odpowiedzi na pytanie kiedy dokładnie pomnik został strącony z cokołu, należy wziąć pod uwagę dwie możliwości. Pierwsza, iż zdarzenie to miało miejsce, w nocy z niedzieli na poniedziałek (tj. 5/6 stycznia 1919 roku), o czym świadczyć może informacja:


„Wśród wojsk polskich, które wyparły 140 pułk z Inowrocławia było nie mało rozgoryczenia na to, że w niedzielę w nocy, ciemne elementy, których miasto posiada nadspodziewanie wiele, rzuciło się na rabunek. Objaw to smutny, ale znów nie jest wyłączną specjalnością Inowrocławia”. Druga opcja, to często przywoływany w opracowaniach dotyczących powstania wielkopolskiego motyw zniszczenia pomnika przez tłumy inowrocławian, późnym wieczorem 6 stycznia 1919 roku, podczas opuszczania miasta przez pruskie wojsko pod polską eskortą.

Cesarz Wilhelm I dosiadał dumnie swego konia na pomnikowym cokole przez blisko 20 lat, do dnia, kiedy to 6 stycznia 1919 roku o godzinie 22.00 wojska pruskie pod dowództwem wówczas 45–letniego majora Heinricha von Grolmanna, na mocy zawartego porozumienia opuściły miasto zdobyte przez Powstańców Wielkopolskich. Symbol zaboru pruskiego został strącony z postumentu, a jego miejsce po upływie 11 lat, zastąpiła sylwetka Jana Kasprowicza – poety urodzonego w podinowrocławskim Szymborzu (współcześnie dzielnicy miasta).

Pomnik ten wyszedł spod dłuta poznańskiego rzeźbiarza Edwarda Haupta. Odsłonięcie przyodzianej w togę postaci poety odlanej z brązu, nastąpiło 7 września 1930 roku. W uroczystości wśród gości honorowych znaleźli się m.in. córka i żona poety (fot.14). Nie zabrakło przedstawicieli władz państwa, których reprezentował ówczesny minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego dr Sławomir Czerwiński .

Wichry II Wojny Światowej nie oszczędziły akcentu polskości, jakim niewątpliwie był monument Jana Kasprowicza (fot.15). Konsekwencją wtargnięcia 8 września 1939 roku do miasta wojsk niemieckich, było usunięcie niniejszego pomnika.
Zachowanym śladem historii, poza samym skwerem i szczeliną plot., jest fragment tarasowych schodów, które dzielnie znosiły koleje losu (fot.16).
Warto na nie zwrócić uwagę, gdyż aktualnie małe formy architektury, będące równocześnie reliktami przeszłości, sukcesywnie znikają z panoramy miast, ustępując miejsca często wątpliwej wartości instalacjom „artystycznym”.
     Nieobecność „kujawskiego wieszcza" na inowrocławskiej ziemi trwała blisko 27 lat, do czasu odsłonięcia kolejnego pomnika poety w zupełnie innej części miasta.

Opuszczamy więc dawny Wilhelmplatz i udajemy się w okolice skrzyżowania ulic: Solankowej i Grodzkiej. Położony przy nim skwer im. Jana Pawła II, na którym stoi współczesna wersja rzeźby (fot.17), w okresie hitlerowskiej okupacji nosił nazwę Adolf Hitler Platz. Do czasu wybuchu II Wojny Światowej jego przestrzeń wypełniała bryła przepięknej synagogi, unicestwionej w początkowych latach wojny (fot.18).



Aktu odsłonięcia pomnika 31 lipca 1966 roku, w obecności żony poety Marii Kasprowicz, dokonał Jarosław Iwaszkiewicz, ówczesny prezes Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich. Nie jest to już ten sam pomnik, a tym bardziej cokół, na którym postawiono rzeźbę Kasprowicza. Niemal bliźniaczy i stworzony przez tego samego autora co pierwowzór z 1930 roku, różni się jednym szczegółem. Jakim? To pozostawiam już wprawnym oczom naszego czytelnika.



     Historią stają się uciekające sekundy naszego życia. Nie poświęcając im dostatecznej uwagi sprawiamy, że tracimy bezpowrotnie możliwość świadomego kreowania naszych dziejów. Prawdopodobieństwo, że zostaniemy zaklęci w czasie na jednej ze współczesnych widokówek jest niewielkie. Zwolnijmy zatem, rozejrzyjmy się dookoła, rozsmakujmy w upływającej chwili i zatrzymajmy w kadrze dla przyszłych pokoleń nieustająco przemijający czas. Nasza fotografia, pamiętnik czy wysłany list, być może znajdą jutro swoich odkrywców, którzy badając historię, przeżyją dzięki nim prawdziwą podróż do przeszłości.

Marcin Mościcki
(październik 2015) 



 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego